Ptasia stołówka

Zakupiliśmy karmnik.
Dla Tyci.
Tzn dla ptaków, ale żeby Tycia mogła ptaszki dokarmiać, obserwować je i cieszyć się jak to Ona 🙂
No niestety!
Chwilowo na stołówkę nie zajrzał jeszcze nikt…
Nie wie Mama, albo na czwartym piętrze ptaki nie spodziewają się posiłku, albo co jest gorsze boją się kotów które wylegują się wiecznie na parapecie…?
Tycia niepocieszona!
Dziś robiłyśmy ciasteczka dla ptaszków w nadziei że jednak ktoś się skusi.
Tata kupił w mięsnym słoninkę.
A na końcu gotowymi ciasteczkami obwiesiła Mama kratki na balkonie (mamy takie okratkowany balkon żeby koty mogły w ciepłe dni wylegiwać się na świeżym powietrzu – jak w więzieniu jest no ale co się nie robi dla zwierząt! :-P).
Niestety, dalej żywej duszy!
Niewdzięczne stworzenia!
Tak ładnie mają!
Tycia wybrała uroczy karmnik, ciasteczka estetyką nie odbiegają od tych z ciastkarni!
Czego One jeszcze chcą?
Jakiś pomysł jak je zwabić?
Bo się okazuje że jak zwykle chcieliśmy dobrze a po raz kolejny zafundowaliśmy sobie „strzał w kolano” jak to się mówi 😛
Nie chcą jeść to do widzenia, ale o Tycię chodzi, bo marudzi i dopytuje: „cemu one nie jedzą?”
No wlaśnie CZEMU?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Tycia kreatywna - zabawy i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *