W sprawie detoksu

Na detoksie nam średnio.
Jest napisane w książce, że „pewne uczucie głodu jest sprawą naturalną, ale to jedynie kwestia umysłu, bo nasze ciało może się obyć bez jedzenia nawet przez wiele tygodni
No cóż, mój mózg za cholerę nie chce tego pojąć.
Chce mi się jeść.
Najbardziej to zjadłabym drożdżówkę! 😛
Tacie jeszcze „średniej”.
Chodzi i marudzi pod nosem.
Choć nie o ilości (bo się niby dzisiejszym obiadem przejadł), a o produktach.
Napisał mi dziś smsa, że wyhodowane przeze mnie kiełki, pachną cmentarnym mchem 😛
Chcę Go trochę udobruchać, więc robię mu smalec… z fasoli 😛

V__2DF5
Wygląda ładnie i prawdziwie, będzie miał jutro na kolację.
No bo dziś już nie zdąży zjeść, bo jemy do 18tej 😛

Tytka na detoksie nie jest, to oczywiste, choć też ma absolutny zakaz słodyczy i innych tego typu rzeczy. Godzi się na wszystko i jest całkiem zadowolona.
I tu „ukłon” w stronę przedszkola, które wszystkie te braki i tym samym nasze odwieczne wysiłki, wynagradza Jej po stokroć! (no comment!)

A Granulat to jest od dwóch dni całkiem radosny!
Jednemu jedynemu chyba detoks służy… najbardziej w sferze duchowej 🙂
O!
V__F337
PS. Bankowo 7dni przetrwamy, bo my zawzięci jesteśmy.
Ponoć koło 4 dnia człowiek zaczyna czuć wyraźną, zdrowotną poprawę.
No zobaczmy więc.
Czekamy z niecierpliwością 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Mama Tyci w akcji..., Tata Tyci dobry na wszystko!, Tycia codzienna, W sprawie Maciupka i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „W sprawie detoksu

  1. Kinia pisze:

    Na pewno dacie rade tak jak mówisz i poprawa zdrowotna bedzie widoczna! Cy to tydzien czy kilka dni to zawsze na zdrowie! Brawo 🙂

    Tatko dasz rade jeszcze tylko kilka dni cmentarnego mchu a potem niebianska slodycz chleba z MASLEM 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *