Spóźnieni

Tak ostatnio szybko żyjemy, że przegapiliśmy wczorajszy dzień.
A przecież musimy powróżyć, bo Tytka by nam nie darowała.
No więc przed snem, roztopiłam wosk, zrobiłam tekturowy klucz (no bo przecież kto w dzisiejszych czasach ma klucz z dziurką) i pozwoliłam Tyci przelać przez niego wosk.
Żeby było sprawiedliwie, Franuś lał również (oczywiście z moją pomocą).
Chciałam jak zwykle dobrze, a ubrudziłam sobie woskiem całą kuchnię, a Tycia wyła i tak.
A wyła dlatego, że jej wróżba wyszła za pierwszym razem za mała, a Franusia duża i ciekawsza (więc roztopiłam raz jeszcze), przy przelewaniu drugi raz Tyci do miski z wodą wpadł cały garnuszek ,wiec wycie było jeszcze większe.
No jakoś Ja udobruchałam, że Ona ma kilka „figurek”, a „Francois” jedną.
Ło mamo!
Finalnie Jej wyszedł kosmita (zdjęcie pierwsze) i Jezusek (zdjęcie ostatnie i Jezuska chciała jeszcze zanim wylała wosk, tak Jej się fajnie udało 😛 )
A Francoisowi (zdjęcie środkowe) wyszło oczywiście lepiej, bo wyszła Peppa (chociaż ten bidok nawet nie wie co to ta Peppa pewnie hehe).
Obiecałam, że w przyszłym roku będzie miał wiadro wosku i będzie lała ile będzie chcieć.
Uh 😛

wp_20161130_18_44_01_raw wp_20161130_18_46_15_raw wp_20161130_18_50_19_raw

Ten wpis został opublikowany w kategorii Tycia codzienna, Tycia uroczysta i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *