Cudownie ocalony kot

Matko Kochana!
Pisała Mama wczoraj że ma się nie najlepiej???!
No to dziś się ma totalnie dupiato (że tak brzydko powie)!
Wczoraj przed snem, Tata spostrzegł że cały dzień jakoś nie widział naszego białego kota.
Gdy zajrzał do budki na drapaku o mało nie padliśmy!
Kot ledwo dyszał, nos wielki czerwony, zapuchnięty!
Postawiony na łapki zaczął się przewracać i nawet nie miał siły wstać!
Skoro świt Tata napisał do pracy że się spóźni i pognał z Asterką do weterynarza.
Lekarka stwierdziła że to ostatni dzwonek, bo kot ma 41 stopni gorączki i dreszcze!
I kazała ją zostawić w przychodni i wrócić po nią po południu.
Na tą chwilę Astra już w domu, wygląda lepiej, nie cieknie już jej tak z nosa, chwilami się przechadza i wygląda na żywszą! uff
Tycia tak się przejęła sytuacją że chodzi i mówi że już zawsze będzie dobra do kotów!
No zobaczymy…
A Mama? Mama się czuje jak się czuje.
Gdyby sama spostrzegła że kot jakoś się nie pojawia to może by aż tak źle nie było.
A tak zajęła się tylko chorą Tycią i gdyby nie Tata to szczerze mówiąc nie wie czy i dziś zwróciłabym uwagę że kota nie widać.
Gospodarz z Mamy przedni nie? uhhhhh

Teraz tylko drugiego obserwować bo pewnie nas czeka powtórka z rozrywki…

A Tycia? Po antybiotyku ożyła! I to na tyle, że dziś ledwo z Nią było można w domu wytrzymać! Tyle dobrego…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Tata Tyci dobry na wszystko! i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Cudownie ocalony kot

  1. Talona pisze:

    O kurde,to sama się wystraszyłam jak przeczytałam o Astrze, to takie super kocie…bo ten szary wiecznie gdzieś się chowa jak jestem 😉 dobrze,że Tosia juz zdrowieje !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *